piątek, 9 kwietnia 2010

Wiosna

Wiosna - w końcu przyszła po długiej i mroźnej zimie. Czekali na nią ludzie i zwierzęta. Moje koty wyraźnie się ożywiły. Więcej czasu spędzają na czymś innym niż spanie. I dobrze, bo Parys i Pipi utyli niemiłosiernie przez tę długą zimę. Teraz Gimmy goni go (Parysa) co może tylko wyjść mu na dobre- bo schudnie. Przynajmniej mam taka nadzieję. Do tego powiedziałam stanowcze STOP! obiadaniu się i jedzenie zostaje wydzielane. Trudno.

Widzę już po miesiącu wspólnego mieszkania z Gimmym, jaka jest różnica między nim, a moimi dachówkami. Różnica jest i to nie tylko w wyglądzie. Gimmy to (kiedy nie śpi oczywiście) gaduła. Jak leży mu coś "na wątrobie" to będzie o tym ględził głośno i dobitnie wszem i wobec. Nawet codzienna wizyta w kuwecie jest ogłaszana jako niezwykłe wydarzenie, choć jak wiemy nim nie jest :) Jak się bawi to także na całego. W skokach dorównuje korniszom i syjamom. Niedościgły jest w nich dla "dachówek". To pewne. Przynajmniej moich. Podskakuje sprężyście i bardzo wysoko wykonując przy tym salta, śruby i inne powietrzne ewolucje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz